Archiwum

Powrót do listy aktualności

Pod Grochowiskami znów się bili 31.03.2008

Ponad 2 tysiące widzów uczestniczyło w sobotę w obchodach 145 rocznicy największej bitwy powstania styczniowego, które odbyły się we wsi Grochowiska w gminie Pińczów. Był szturm kawalerii, oddziałów kosynierów, okrzyki bitewne i salwy armatnie. Sceny z pola Bitwy pod Grochowiskami bardzo podobały się widzom. Widowisko było wielką atrakcją dla turystów, w tym buskich kuracjuszy.

Doroczne spotkania są wspaniałą lekcją historii dla dzieci i młodzieży z ponidziańskich powiatów i wielka atrakcją dla turystów, w tym buskich kuracjuszy.
W sobotę na rozległym placu przy zbiorowej mogile powstańczej stanęło dziesiątki pocztów sztandarowych różnych instytucji, organizacji i stowarzyszeń, w tym związków kombatantów.

- W historii Narodu Polskiego są zdarzenia, o których zapomnieć nie wolno. Zdarzenia mające olbrzymi wpływ na istnienie Państwa Polskiego. W polskiej rzeczywistości zaborów niemal każda miejscowość, każdy skrawek naszej ojczyzny związany był z heroiczną walką o niepodległość i takim miejscem są Grochowiska - mówi Włodzimierz Badurak, burmistrz Pińczowa, który otwierał uroczystość patriotyczną.

Buski historyk Robert Osiński odczytał Apel Poległych, a komendant Hufca ZHP w Pińczowie Witold Cira przypomniał dzieje bitwy, jaką w marcu 1863 roku stoczyły tu wojska korpusu generała Mariana Langiewicza z wojskami carskimi, dowodzonymi przez generała Ksawerego Czengierego.

Po salwie honorowej oddanej przez oddział żuawów śmierci - zebrani odmówili modlitwę wspólnie z nowym dziekanem dekanatu pińczowskiego księdzem kanonikiem Janem Staworzyńskim. Zwieńczona wielkim krzyżem powstańcza mogiła utonęła w kwiatach złożonych przez delegacje z całego regionu świętokrzyskiego, a także gości z miast Grupy Wyszehradzkiej, zaprzyjaźnionych z Pińczowem. Harcerze zaciągnęli warty honorowe, a na maszt powędrowała flaga państwowa.

Bitwa

Wielkie widowisko w reżyserii Mariusza Kowalskiego składało się z siedmiu scen, w tym szturmów szwadronu kawalerii, oddziałów kosynierów i oddziału żuawów śmierci na baterie artylerii carskiej. W tle scen bitewnych rozlegały się płynące z głośników okrzyki i śpiewy bitewne, salwy armatnie, rżenie koni, palba piechoty, jęki rannych i bitewny zgiełk. Baterie armat zdobyto, ale okupione zostało to ranami i śmiercią wielu powstańców. Imponujący pokaz zakończyła parada wszystkich grup rekonstrukcyjnych uczestniczących w spektaklu.

Wspaniała oprawa

Na stoisku Muzeum Regionalnego można było zakupić okolicznościowe wydawnictwa, pamiątki związane z regionem, a pamiątkową kartę opatrzyć okolicznościową pieczęcią. Uczniowie Zespołu Szkół Rolniczych w Chrobrzu częstowali wszystkich chlebem ze smalcem i kwaszonymi ogórkami, a gorącej grochówki wojskowej nie zabrakło dla nikogo, bo oprócz ponad tysiąca porcji z Pińczowa, dowieziono tu także grochówkę z Buska.

- Jakże szczęśliwy byłby Wacław Żelichowski, gdyby mógł uczestniczyć w tym imponującym spektaklu. Spełnia się teraz jego wola, aby czcić pamięć tych, którzy w 1863 roku wyżej cenili wolność ojczyzny niż własną krew - powiedział nam Andrzej Wadowski, długoletni prezes PTTK w Busku, który przed kilkudziesięcioma laty był jednym z inicjatorów dorocznych rajdów do Grochowisk.

Przypomnieć wypada, że niebieski szlak turystyczny wiodący z Pińczowa przez Grochowiska do Wiślicy nosi imię Wacława Żelichowskiego, wielkiego patrioty, który wydobył to wielkie wydarzenie z mroków historii i za którego sprawą w Grochowiskach ustawiony został krzyż na mogile powstańczej.

Źródło: Irena Imosa, "Echo Dnia"
Fot. Alicja Mazurek